AKTUALNOŚCI

 

 

25-10-2016
Zwrot w końcówce

 

Piłkarski dreszczowiec


W szlagierze dwunastej kolejki PROFI CREDIT Bielskiej Ligi Okręgowej MRKS na czechowickiej murawie podejmował lidera z Ustronia. Przed meczem było wiadomo, że wygrana miejscowych pozwoli im zbliżyć się do Kuźni na dwa punkty, co wobec spodziewanego zwycięstwa wicelidera z Wisły z Leśną poskutkowałoby niesamowitym ściskiem w czubie tabeli.

 

 



W Wiśle gospodarze - zgodnie z przewidywaniami - rozgromili LKS Leśna 6:1 (4:0). Przedmeczowe założenia MRKS-u bezlitośnie miała zweryfikować murawa. Początkowo wszystko szło po myśli czechowiczan. Podopieczni Marcina Biskupa dobrze weszli w spotkanie. W ósmej minucie, mimo przewagi optycznej MRKS-u w tej fazie meczu, z wolnego niecelnie strzelał Mieczysław Sikora, a po kwadransie gry minimalnie z dystansu chybił Robert Madzia. Z drugiej strony boiska odkuwali się Jakub Raszka i Mateusz Żyła, który wreszcie, w trzydziestej minucie, ku uciesze miejscowych kibiców, otworzył wynik spotkania strzałem z rzutu wolnego w samo okienko bramki strzeżonej przez Patryka Kierlina. W 34’ w boczną siatkę trafił Mieczysław Sikora.
 

 


Po zmianie stron MRKS realizował defensywną taktykę, próbując wyprowadzać niebezpieczne kontry. Kuźnia wyszła z szatni niezwykle zmotywowana, od początku drugiej połowy za wszelką cenę dążąc do zdobycia wyrównującego gola. W kilku przypadkach, po „zagotowaniu” w polu karnym, przed utratą bramki ratował miejscowych Wojciech Rogala, a w 69 minucie po strzale Arkadiusza Trybulca w sukurs przyszła mu poprzeczka. Napór gości stwarzał MRKS-owi okazje do ponawiania kontrataków. Około osiemdziesiątej minuty, w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund, Czechowice miały dwie szanse na podwyższenie wyniku i „zamknięcie” meczu, ale w obu przypadkach zabrakło precyzji, żeby postawić przysłowiową kropkę nad i. Za to w 84 minucie „stykowy” wślizg Rafała Adamczyka we własnym polu karnym - w sytuacji, kiedy wydawało się, że goście z tej akcji niewiele już wydobędą - został zinterpretowany przez arbitra jako faul na Trybulcu i po chwili, pewnym strzałem z jedenastki, do remisu doprowadził Konrad Pala.
 

 

 

W dziewięćdziesiątej minucie miała miejsce akcja, decydująca dla losów całego spotkania, którą trener Marcin Biskup tak zanalizował w pomeczowym podsumowaniu:
 

- Bramka na dwa jeden dla Kuźni to kuriozum z naszej strony… Mieliśmy piłkę wybijaną z własnej „piątki”, a dosłownie za pięć sekund, po tym jak po wybiciu nikt z naszych do niej nie skoczył, piłkę przejęli goście. Mietek Sikora wykorzystał swoją naturalną szybkość i stało się…  (Posłał ją do wbiegającego Michała Pietraczyka, który uderzył z kilku metrów nie do obrony - przyp. lk) Zdecydowały drobne błędy. Mogliśmy lepiej wykorzystać kontry przy stanie 1-0. Chłopcom, mimo wszystko, należą się słowa pochwały. Cóż zrobić… Szkoda nie tylko remisu, ale i zwycięstwa. Takie jest życie, jedziemy dalej…
 

W ten sposób w samej końcówce odwróciły się losy meczu (Niczego już nie zmieniła czerwona kartka dla gości), a Kuźnia na tym etapie rozgrywek wypracowała osiem punktów przewagi nad MRKS-em i siedem nad Góralem Żywiec. Co najważniejsze dla ustronian, nie oddała fotela lidera Wiśle (lk)  
 

 


23 października 2016 – PROFI CREDIT Bielska Liga Okręgowa:
MRKS Czechowice-Dziedzice – Kuźnia Ustroń 1:2 (1:0)

Gole:
30’ M. Żyła                                  84’ (k) K. Pala 
                                                     90’ M. Pietraczyk